Przeminęło z wiatrem. I wraca. - LOL, leagueoflegends, league of legends download, download LOL

Przeminęło z wiatrem. I wraca.

Jestem typowym graczem niedzielnym. Gdy wolnego czasu jest za dużo, siadam przed monitorem, pełniącym również funkcję telewizora i odtwarzacza muzyki, włączam LoLa i gram. LoLa albo jakąś inną grę…

W zasadzie do niedawna mógłbym powiedzieć, że Liga jest jedyna grą w którą gram. Inne produkcje pojawiały się epizodycznie.
Jakiś czas temu się to zmieniło. W okolicach wakacji solo queue po prostu mi się przejadło – nie mam ochoty tracić nerwów na zgraję półgłówków obrzucających się obelgami. I nie mówię tu o tym, jak grają, tylko o samym podejściu, nastawieniu i atmosferze jaka towarzyszy każdej rozgrywce. Doprowadziło to do tego, że zacząłem grać premade rankedy z kolegami – sprawdzało się dużo bardziej niż soloQ, choć towarzystwo też było specyficzne i bywały gorsze momenty. Zrobiliśmy drobną przerwę, trochę duo z kolegami… I nagle wszedł patch 4.20 (czy 4.21?).
Nie powiem, nowa mapa była dla mnie ogromną gratką. Czekałem na nią długo i nie mogłem się doczekać. Była jednym z powodów upgrade’u komputera w wakacje. Ale Riot przedobrzył ze zmianami. Ja wiem, że zmiany były co sezon, co rok był przewrót i trzeba było zaczynać od nowa. Ale tym razem to mnie przerosło. Zmiany w systemie objective’ów, zmiany nagród za smoka i Nashora, zmiany w przedmiotach, zmiany w jungli, które przerosły mnie zupełnie… Nie powiem, gdybym chciał i miał motywację to bym się w to zagłębił, zainteresował i zrozumiał. Ale to było zbyt dużo na raz, podczas gdy ja miałem ochotę pograć z kumplami na luzie w grę, którą rozumiem i po której wiem czego się spodziewać. Nie dotknąłem Ligi od tamtego momentu i nie zapowiada się, żebym miał to zrobić w najbliższym czasie.
Sam się zastanawiam – dlaczego?
Riot chyba chce dobrze dla wszystkich. Starają się postawić na rywalizację profesjonalnych graczy, zrobić z gry widowisko i sport. Jednocześnie chcieliby, żeby zwykli niedzielni gracze też się tu odnaleźli bez problemów. Mam obawy, że traci na tym sama gra, niestety. Nowy patch poza wprowadzeniem wielu czynników, których istnienia trzeba mieć ciągle świadomość i co czyni grę trudniejszą, skomplikowaną i wymagającą, zaimplementował również np. paski życia potworków w jungli. Do tej pory pojedynki na smite na turniejach oglądałem z najwyższą przyjemnością, tu naprawdę było widać wyczucie, umiejętności, a czasem odrobinę szczęścia. Teraz wszystko widać jak na tacy – może nadal wymaga umiejętności, ale straciło swoją otoczkę. Liga staje się zarazem waniliowa i hardkorowa. Prostsza z wierzchu i w ogólnym odbiorze, natomiast w środku cholernie (i chyba niepotrzebnie, w moim odczuciu) skomplikowana.
W sumie może to i dobrze. Renesans w moim niedzielnograczowym życiu przeżywają pozostałe gatunki gier. Przeszedłem w końcu Wiedźmina, jestem w trakcie drugiego. Podbiłem pół średniowiecznej Europy w starszym Total Warze,którejś nocy zbudowałem pełny skład w FIFIE, wygrindowałem sobie porządnie postać w Diablo. Do tej pory miewałem już takie przerwy od Ligi, zazwyczaj miesięczne, góra dwumiesięczne. Teraz trwa już prawie pół roku, z przerwą na… no dobra, nie trwa. W sierpniu skończyłem z SoloQ. Potem był miesięczny (?) incydent z drużyną premade. Ale to tyle. Mam nadzieję, że RIOT znajdzie sposób na przekonanie mnie, że warto wrócić do tej gry. Spędziłem z nią więcej czasu niż jakąkolwiek inną do tej pory, tego jestem pewny w 100%. Od października 2010 (czyli ponad 4 lat) była zdecydowanie jedną z najlepszych sposobów spędzania nadmiaru wolnego czasu, a teraz… straciła swój urok. Co prawda do tej pory, po takich przerwach, gdy już wracałem, to ze zwielokrotnionym zapałem. Jednak póki co nadal nie czuję chęci, by wracać.
Co ciekawe, jakiś czas temu, że pozwolę sobie na stwierdzenie z którym nie każdy musi się zgodzić, gruba ryba polskiej sceny, rozpoznawalny w świecie esportu (nie)sympatyczny kudłacz nazywany kiTTzem również na swoim poczytnym fanpage’u stwierdził, że coraz więcej ludzi przestaje grać w LoLa. Pozwolę sobie dosłownie zacytować:

„Na reddicie dyskusja o tym, że z dnia na dzień coraz więcej osób odchodzi z League of Legends w formie grania. Streamy, turnieje, LCSy dalej bawią zawodników, czytają oni tematy na redditach, śledzą fora czy fanpage/newsy odnośnie sceny ale sami grają zdecydowanie mniej. Jak to jest u nas w kraju? Jakie macie odczucia odnośnie ligi i tego co się z wami dzieje wraz z upływem czasu przy Lidze?”

Cóż. To chyba ten czas. Zaczął się nowy sezon. Czas odnaleźć zaległe patch notes, przeczytać, przyswoić. Obejrzeć kilka streamów, zapytać znajomych co teraz banować na rankedach, co jest mocne, co nie, i nie dotykać jungli. I wejść w nowy sezon, zaorać bobów, może po pięciu sezonach wreszcie platyna? Diament? A może przede mną kariera profesjonalnego gracza. Nikt nie zabroni pomarzyć.

EDIT: Chyba ktoś tu chce się dobrać swoimi brudnymi łapkami do mojej ukochanej Katariny…

Arena Gry, Do-gry.pl, eu league of legends, KONTRA NA BLITZCRANK, league of legends download, League of Legends Wiki, LeagueofLegends.com, XERATH COUNTERPICK, ZIGGS COUNTERPICK

Aktualna rotacja